No to jedziemy znowu…

Witam

Znowu na bankierze ukazał się artykuł, gdzie pracodawcy uchylają się od swoich obowiązków i przenosić chcą koszty nauki na

1) uczelnie

2) studentów/absolwentów

3) Państwo – wyciągać pieniądze ze staży i na praktyki z urzędu

A na kontach firm grube pieniądze, bo po co mają ze swoich środków przyuczyć studenta do swojej pracy, wolą, żeby przyszedł student, który umie wszystko co oni robią i żeby za nich zrobił robotę i zarobił na nich a oni tylko zgarną kasę i to grubą.

Niedopasowanie programów nauczania na wyższych uczelniach do potrzeb rynku pracy oznacza bezpośrednią stratę dla państwa w wysokości 12 miliardów złotych rocznie.

Powinno być napisane – „Brak szkoleń nowych pracowników przez firmy powoduje straty w wysokości 12 mld złotych rocznie”. Trzymajmy się faktów.

„Boom edukacyjny w naszym kraju nie odpowiedział na potrzeby rynku pracy i nowoczesnej gospodarki opartej na wiedzy” – zgodzę się z tym, że niektórzy studenci mają małą wiedzę, bo studiowali na słabej uczelni założonej np przez rolnika. Oczywiście robię tu małą groteskę, ale chodzi o to, że jak ktoś skończył uczelnie z kiepską renomą, to mało umie, bo wiadomo jak się studiuje na takiej uczelni.
Na dobrych uczelniach jak pisałem już nie raz, a widzę, że autorzy nie wzięli sobie tego do serca, kształci się przyszłych NAUKOWCów a nie pracowników Pana Henia, który ma do wykonania stronkę internetową swojej masarni. Jak pisałem, naukowcy, którzy coś odkryją aktualnie mają prawo do części pieniędzy jakie przyniesie patent i to zapewnia im uczelnia itp. Dlatego firmy mają do wyboru albo zatrudnić profesora/doktora za 20-40 tysięcy na miesiąc przez około pół roku (sorry, ale takie bywają stawki za badania) albo wyszkolić sobie absolwenta uczelni w tym w czym dana firma się specjalizuje. A jeśli nie ma profesora w Polsce, który się w czymś specjalizuje to muszą go sobie znaleźć, opłacić, zachęcić do tego, by się zajmował tym czym oni chcą się zajmować, zapłacić dobrze, albo zatrudnić absolwenta do działu badań. Czego nie chcą robić. Chcą przyjść na gotowe.

„Negatywne skutki tej sytuacji są coraz bardziej odczuwalne. Młodzi ludzie pracują niezgodnie ze swoimi kwalifikacjami, coraz więcej osób z wyższym wykształceniem zasila szeregi bezrobotnych, wielu z nich decyduje się także na emigrację” – Zgadza się. Nakładają kebab, albo pracują w ochronie, bo pracodawca nie chce ich przyuczyć do tego czym się sam zajmuje, czeka aż ktoś się sam nauczy za swoje pieniądze a potem pójdzie do niego do pracy w innym mieście za 4.000 zł. Ostatnio coraz częściej da się słyszeć powiedzonko – żegnaj Gienia, świat się zmienia, coraz trudniej o jelenia.
Ja uczę się sam w domu technologii informatycznych, ale wraz z czasem nauki życzę sobie coraz więcej pieniędzy za moją wiedze, gdyż nikt nie płacił mi za jej zdobywanie, mam wręcz utracone korzyści z powodu nie zarabiania, a uczenia się, dlatego pracodawca jeśli chce mnie zatrudnić, musi płacić mi też za czas nauki, albo płacić na tyle dużo, by poświęcony czas i utracone korzyści mi się zwracały. Jeśli się nie zwracają, a pracodawcy ma się zwracać 100% z kapitału jaki zainwestował w firmę co rok, to chyba ktoś tu kogoś okrada. Konstytucja mówi, że tyle samo są warte moje pieniądze zainwestowane w naukę, co pieniądze Henryka zainwestowane w jego firmę. Tymczasem mamy podział na równych i równiejszych.

„Trzeba wypracować system, który sprawi, że najlepsi będą chcieli pozostać na uczelni i kontynuować karierę naukową.” Ależ przecież jest. Jeśli ktoś osiągnie coś w nauce, stworzy wynalazek, to dostanie za to kasę. I to mu Państwo gwarantuje, a co gwarantuje prywaciarz? Pensję czasem niższą niż Państwowa i zero kasy za patenty, wynalazki itp. Dużo szkoleń aktualnie jest prywatnych. Ludzie, którzy są dobrzy w swoim fachu organizują różne konferencję i dorabiają się na nich milionów. Czemu mają zostać na uczelni i zarabiać 4.000 zł miesięcznie? Ja sporo książek i szkoleń kupuję, przerabiam a potem słyszę od pracodawcy, że czegoś tam nie umiem, że 4.000 zł to za dużo a mam większą wiedzę niż pracodawca czy kierownik, ale to on ustala kto co ma umieć. Ktoś kto rozumie filozofię tego zjawiska, wie, że to czysta manipulacja. Mogę zadać każdemu rekruterowi z informatyki pytanie, na które 90-95% nie odpowie prawidłowo i czy to dowodzi, że się nie nadają do niczego? Nie, ale oni w ten sposób rekrutują, sami nie mają pojęcia o swojej pracy. Wiele przeciętnych osób dopchało się na stołki w firmach, pracowali w swoim fachu rok czy dwa, a teraz firmy na ich miejsce szukają kogoś kto ich zastąpi za mniejsze pieniądze, bo tamci zaczęli się domagać podwyżek. To jest nierealne, ja nie będę siedział w domu uczył się za darmo 2 lata, żeby przebić stawką kogoś, kto dostawał pieniądze za swoją prace, bo byłbym skończonym idiotą. Dlatego firmy nie mogą znaleźć odpowiednich pracowników, bo albo szukają tańszego, albo z większymi umiejętnościami niż ten, który pracuje 2 lata, ale za podobne wynagrodzenie. Paranoja.

Tyle było rozmów na ten temat. Ostateczne rozwiązanie, jakie proponowały uczelnie to taki jak w Solarisie, że pracodawca sam tworzy szkoły, w których uczy młodych ludzi pracy w swoim zakładzie. Problem w tym, że taki człowiek nie jest uniwersalny. Skazany jest na pracę w jednym Solarisie, owszem pewnie w innej firmie też przykręci śrubę, ale może już nie naprawić silnika, bez pomocy fachowca od innych silników. Coś za coś. To nie jest tak, że człowiek wykształcony w Solarisie, od ręki naprawi silnik Mercedesa i vice versa. Po studiach mechaniki taki Solaris powinien dokształcić pracownika ze swoich technologii, bo nikt na normalnej uczelni nie będzie uczył jednej klasy silników, tylko będzie kształcił uniwersalnych inżynierów.

Pracodawcy chcą ludzi wykształconych, tanich znających tajniki ich technologii, problem w tym, że nie chcą ich kształcić. Szkoda firmom płacić za coś, co powinno być ich obowiązkiem. Koszty i obowiązki swoje chcą przerzucić na absolwentów, wykładowców, państwo, uczelnie i konkurencję. Sami chcą tylko czerpać zyski.

Ferrycy napisał :
„Uniwersytety to nie są szkoły zawodowe, nie powinny przyuczać do zawodu, tylko uczyć krytycznie myśleć i rozwijać wiedzę w wybranym przez studenta kierunku.”
Dokładnie. Do danego zawodu w danej firmie ma przyuczyć firma, gdyż tylko ona wie jakich technologii używa, nie da się w 5 lat przyuczyć studenta do wszystkiego co jest na rynku, a przecież każda firma używa czegoś innego i ma różnych ludzi od różnych zadań. Nikt nie jest Duchem Świętym i nikt nie wie kogo z jakimi kompetencjami potrzebuje w danym roku dana firma.

„Pewnym problemem jest natomiast moim zdaniem fakt, że uczelnie mają płacone od ilości studentów – więc nie mają one żadnej motywacji do podnoszenia poziomu kształcenia bo wiązałoby się to z większą selekcją studentów – czyli z natychmiastowym spadkiem dotacji.
Poziom można zwiększać. Są koła naukowe na uczelniach i tam się lepsi, czasowi studenci rozwijają.

Tolek napisał :

„Ja tam nie pracowałem w czasie nauki, nie brałem udziału w żadnych samorządach studenckich, kołach naukowych i nie uczestniczyłem aktywnie w życiu studenckim. Moje CV nie było rozbudowanie, pomimo to bez problemu znalazłem pracę w wyuczonym zawodzie za granicą. Pracodawcy nigdy nie płakali, że uczelnia nie przygotowała mnie do wejścia na rynek pracy, sam utrzymuję 4-osobową rodzinę. Żyję godnie, nie martwię się, że może mi nie starczyć do pierwszego i z uśmiechem na ustach czytam o tym jak to polscy przedsiębiorcy narzekają, że uczelnie są oderwane od realiów rynkowych.

Nic dodać nic ująć. Na podsumowanie mojego wywodu również super tekst. Mentalność polskich biznesmanów – koszty Twoje, zyski moje.

Poprzedni mój wpis o podobnej tematyce
komentarz do artykułu bankiera
Pozdrawiam

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s