Zabezpieczony: Armagedon. Upadek cywilizacji. Do czego zmierzamy?

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Reklamy

Jak to jest z tymi kartami kredytowymi i kredytami? Opłaca się czy nie?

Witam

Jak możesz przeczytać na mojej domowej stronie internetowej, kredyty ogólnie nie są dobre. Może inaczej – nie są dobre, jak nie umiesz wykorzystać ich dobrych stron.

Kredyt różni się od pożyczki. Jeśli pożyczasz pieniądze, dostajesz fizyczne pieniądze, które Ci ktoś fizycznie pożycza – on ich nie ma, Ty je dostajesz :). Jeśli bierzesz kredyt, pieniądze się tworzone dla Ciebie, jednak nie jest to mafijne dodrukowanie pieniędzy, gdyż musisz je oddać z procentem – czyli Ty je masz, ale ma je też bank :). Może nie wszystkie, bo musi część wpłacić do banku centralnego jako zabezpieczenie. Kredyt nie powoduje dużego wzrostu inflacji a dodruk pieniądza owszem. Kredytów udziela bank, tylko i wyłącznie. By otworzyć bank musisz mieć na dzień dzisiejszy 20 milionów złotych. Sporo. Dzieje się tak, gdyż bank może kreować pieniądze. Gdyby każdy kreował złotówki, to mógłby to robić w sposób nieodpowiedzialny, np taki, że ludzie zamiast inwestować pieniądze w nowe miejsca pracy, po prostu by je konsumowali. Przykładem przestępczego udzielania kredytów jest sprawa SKOKów w Wołominie, gdzie kredyty udzielane były pod zastaw ziemi o niższej realnej wartości. To zjawisko nie jest pozytywne dla Państwa, dlatego byli Ci ludzie ścigani.
Bank ocenia Twoją zdolność kredytową i może Ci zabrać zastaw jeśli nie spłacisz kredytu, ale nie dlatego, że jest pazernym oszustem, mafiozem, banksterem (chociaż ja nie przepadam za tymi cwaniakami – sprzedawcami wciskającymi ciemnotę w bankach) tylko dlatego, byś był zmotywowany do tego, by nowo wykreowanymi pieniędzmi zarządzać w sposób ODPOWIEDZIALNY!
I tak powraca sprawa osób, które zaciągnęły kredyt we frankach. Mogły te osoby się zabezpieczyć przed zmianą kursu obcej waluty. Nie chcieli jednak skorzystać z porady niezależnego doradcy finansowego, gdzie się płaci, woleli iść do banku po poradę. Nie był to odpowiedzialny sposób zarządzania pieniędzmi. Profesor Modzelewski opowiada, że banki nie pożyczały franków. Zacznijmy od tego, że banki nic nie pożyczały, tylko udzielały kredytu a to nie to samo, mam wrażenie, że prawnicy chcą zarobić znów na naiwnych frankowcach i opowiadają bajki, że za pieniądze mogą dla nich coś tam wywalczyć. Moim skromnym zdaniem, jeśli banki uiszczały zastawy do każdego kredytu we frankach w banku Szwajcarskim to Pan profesor Modzelewski może teraz bankom nagwizdać, gdyż wedle rozumienia kredytu, były kreowane franki, a nie złotówki. Czego Pan Modzelewski może nie rozumieć lub rozumie doskonale, ale może znajdą się frankowcy, którzy mu zapłacą za dzielną walkę z bankami. Tak czy siak życzę powodzenia, prawnikiem nie jestem.

Czyli wiesz już, że jeśli chcesz wziąć kredyt to musisz być odpowiedzialny za powierzone, świeżo wykreowane Ci pieniądze. Niektórzy pytają skąd wziąć pieniądze na spłatę kredytu, skoro w obiegu nie ma odpowiednio dużo pieniędzy. Biorąc kredyt zakładasz, że pieniędzy będzie przybywać, gdyż będą one dalej kreowane przez następne osoby, które chcą ten kredyt zaciągnąć. Jeśli jednak Ty jesteś ostatnią osobą, która zaciągnęła kredyt, to masz następujący wariant – przy małej ilości pieniędzy, na jakie bierzesz kredyt rzędu 100.000 zł przy procencie 5% powiedzmy rocznie, jesteś spokojnie w stanie spłacić zobowiązanie, gdyż tyle pieniędzy jest w obiegu, a jeśli masz problem ze spłatą, to przy końcu spłaty możesz zejść z ceny usług powiedzmy o 5-10% – napracujesz się więcej, ale spłacisz kredyt. I tyle. Problemem był kryzys w USA gdzie podaż nowo wykreowanego pieniądza nagle zmalała za mocno – sporo osób zaciągnęło kredyty, a nowe chętne osoby do zadłużania nie pojawiały się.

Czyli wiemy już, że aby spłacić kredyt musimy być odpowiedzialni, mieć wiedzę ekonomiczną lub doradcę inwestycyjnego, musimy pracować lub prowadzić biznes by zarabiać na spłatę.

Jak ja to robię? Zawsze podchodziłem nieufnie do kredytów. Pierwszy zaciągnąłem na 1500zł na około rok. Gdy zapomniałem spłacić ratę, dzwoniła Pani z przypomnieniem i ta przyjemność kosztowała mnie 16 zł. Stwierdziłem, że nigdy więcej, ale skusiłem się na raty 0 % na allegro. I faktycznie ta promocja okazała się świetna. Zakupiłem tablet, który spłaca się sam. Nie muszę się martwić, że zapomnę zapłacić ratę. Kwota jest pobierana automatycznie z mojego konta. Super. Czemu wziąłem ten kredyt? Mogłem kupić tablet za gotówkę. Oprócz chęci przetestowania darmowych rat allegro, chciałem rozłożyć kwotę na raty, gdyż nie płaciłem nic za kredyt – był on całkowicie darmowy, a pieniądze, które przeznaczyłbym na zakup mogłem zainwestować w zakup towaru, na którym zarabiałbym miesięcznie około 100-200zł. Fajny interes dla mnie prawda? Zamiast wydać od razu kwotę, mogłem sobie zakup tableta rozłożyć na raty i tymi samymi dokładnie pieniędzmi, które bym wydał na zakup – zarabiać :). Proste. Gdzie tu jest haczyk? Nie ma 🙂
Oczywiście bank też może zarabiać, ale nie na tym kredycie ale na pewnym sposobie… O tym dalej w opisie mechanizmu działania karty kredytowej.

Teraz mam zamiar zamówić sobie kartę kredytową, żeby w podobny sposób zarabiać na tanim pieniądzu. Karta kredytowa ma jedną ważną zaletę – możesz kupić coś nie płacąc za to, ale musisz oddać pieniądze po pewnym okresie. I tu jest haczyk. Omówię to na konkretnym przykładzie. Biorąc pod uwagę kartę kredytową Citibanku jeśli oddasz pieniądze przed upływem 54 dni, nie płacisz odsetek. I tu jest właśnie klucz. Jeśli oddasz pieniądze po dłuższym czasie, wtedy naliczone zostaną dość wysokie odsetki rzędu 15% w skali roku. Nie jest to dużo, ale przy sporym zadłużeniu możesz mieć problem ze spłatą. Jednak jeśli będziesz trzymał DYSCYPLINĘ i spłacał zadłużenie przed upływem 54 dni, możesz na tym tylko zyskać, gdyż te same pieniądze, których nie wydałeś, możesz zainwestować i zarabiać. Oczywiście bank liczy na to, że się spóźnisz i zapłacisz odsetki. Jeśli jesteś jednak w stanie trzymać dyscyplinę, to karta jest dla Ciebie super rozwiązaniem.
Dodatkowe korzyści jakie otrzymasz z płacenia kartą kredytową, to zniżki nawet do 50% w wielu miejscach. Masz wiele ulg w kinach i u 5000 innych podmiotów gospodarczych. To korzystne rozwiązanie prawda? Jeśli przekonałem Cię i chcesz otrzymać już dzisiaj 200zł w prezencie na start na wydatki, zamów swoją kartę kredytową już dziś. Jeśli masz żyłkę hazardzisty, możesz zamówić kartę kredytową z możliwością wygrania tableta Samsung.

Prawdę mówiąc bank nie jest taki zły jak tu piszę. Nie chodzi tylko o to, byś zapomniał zapłacić. Bank chce Cię nauczyć kupować na kredyt. Jeśli zamówisz kartę i nauczysz się jej prawidłowo używać, chętniej zaciągniesz kredyt np mieszkaniowy. Pisałem o tym w jednym z poprzednich postów na temat zarabiania pieniędzy – Jak rozbić bank. Jeśli masz przykładowo 100.000 zł i chcesz kupić mieszkanie, to bywają czasy, gdy dobrym pomysłem jest zainwestowanie tych pieniędzy w odpowiednie fundusze dające stopę zwrotu około 7-10 % rocznie (jeśli nie wiesz jakie to fundusze przy dość niskim ryzyku, napisz do mnie na maila : allegro6@gazeta.pl  w celu umówienia szkolenia z tego zakresu lub płatnej porady) a na mieszkanie zaciągnąć kredyt na około 4-5%. Rocznie dzięki takiemu zestawowi będziesz zarabiać około 2-5% czyli od 2.000 do 5.000 zł. Przy kwocie kredytu (i Twojego posiadania) 350.000zł daje to zysk roczny w kwocie 7.000 do około powiedzmy 12.000 zł co jest całkowicie realne. Do tego masz oczywiście mieszkanie w którym możesz mieszkać lub je wynająć, z czego możesz mieć dodatkowy zysk. Jeśli wiesz, że kredyt mieszkaniowy jest dla Ciebie i chcesz kupić mieszkanie, skorzystaj z oferty tego banku. W tej chwili jest to moim zdaniem jedna z bardziej korzystnych ofert. Kolejną jest ta oferta. Jeśli jednak nie masz pojęcia, który kredyt wybrać, możesz zgłosić się do mnie na maila – allegro6@gazeta.pl doradzę Ci, który kredyt aktualnie na rynku jest najtańszy lub najlepszy dla Ciebie. Porada taka jest płatna. Jeśli zakupisz jednak, któryś z produktów hipotecznych, które ja mogę Ci zaoferować, opłata zostanie zmniejszona lub całkowicie jej nie pobiorę 🙂

Kredyty stały się już częścią naszego folkloru. Kto umie je zaciągać, buduje firmy i na nich zarabia. Nie polecam oczywiście zaciągania kredytu 100% na zbudowanie firmy od podstaw. Tym bardziej jak jesteś dopiero po studiach i nie masz żadnego doświadczenia na rynku pracy ani w rozmowach z klientem. To moim zdaniem byłoby szaleństwo i ktoś musiałby mieć na prawdę dużo szczęścia, by mu się udało. Jeśli jednak już masz firmę lub co najmniej 50% wkładu własnego albo budynki pod firmę, a potrzebujesz gotówki na towar, to kredyt jest już niezłym rozwiązaniem. Ostatnio podoba mi się podejście IdeaBanku do przedsiębiorczości np składając ten wniosek otrzymasz do 10.000 zł na działania firmy na zero procent przez 6 miesięcy. Znów działa magiczna zasada, że jeśli trzymasz dyscyplinę, to na tym zarabiasz, jeśli nie, to musisz zapłacić karne odsetki.
Jeśli potrzebujesz większego kredytu, możesz skorzystać z usług BizBanku. W tym przypadku możesz zaciągnąć kredyt na działalność firmy w kwocie do 120.000zł na 6 lat. Jeśli i taka kwota Cię nie satysfakcjonuje lub potrzebujesz wydłużonego okresu kredytowania, powinieneś skorzystać z kredytu znów IdeaBanku. Jest to kredyt obrotowy do miliona złotych na 10 lat.

Inną parą kaloszy są kredyty gotówkowe na życie dla tych, których nie stać na aktualne wydatki. Zdarzają się losowe sytuacje, wtedy można wziąć kredyt, jeśli nie mamy innej możliwości, jednak najlepsze kredyty to te, które jesteśmy w stanie spłacić i jeszcze na nich zarobić. Opisałem tutaj najlepsze przypadki, kiedy opłaca się brać kredyt z punktu widzenia ekonomicznego. W następnym wpisie opiszę sytuację, gdy konieczne jest wzięcie kredytu w sytuacji gdy trzeba ratować np swoje zdrowie lub kogoś bliskiego lub na zakup czegoś, co jest nam potrzebne do funkcjonowania np sprzętu ortopedycznego. Nie wyobrażam sobie, żeby moi czytelnicy brali kredyt na dobra luksusowe, na które ich po prostu nie stać, gdyż jest to wyrzucenie pieniędzy w błoto.

Pozdrawiam

Dlaczego warto trzymać pieniądze w mBanku?

Witam

Dzisiaj chciałbym przedstawić Wam korzyści płynące z założenia konta w mBanku. Sam oczywiście trzymam tam pieniądze od lat.

Nie będę może szerzej poruszał kwestii związanej z tym, że dziś każdy powinien mieć konto, chociażby po to by wpływała tam wypłata. Coraz rzadziej dostaje się pieniądze do ręki. Poza tym to niebezpieczne. Taniej, szybciej i pewniej jest pieniądze przelać. Dlatego, jeśli jeszcze nie masz konta w ogóle, to warto byś już teraz nauczył się jak się obsługuje.

Jeśli jednak już masz konto, to chciałbym poruszyć bardzo ważną kwestię, czyli Twojego bezpieczeństwa. Mało osób wie, że ich pieniądze w innych bankach są mniej bezpieczne. Sam również mam trochę pieniędzy w banku, który za bezpieczny nie uważam. Co wyróżnia mBank? Otóż przy przelewach wymagany jest kod jednorazowy np wysyłany na telefon. Dzięki temu masz pewność, że nikt nie wyprowadzi Twoich pieniędzy z konta, nawet jeśli pozna Twoje hasło do panelu klienta lub zainstaluje szpiegowskie oprogramowanie na komputerze.

Oczywiście są też zagrożenia takie jak przelewy cykliczne, dlatego ja ich nie zalecam. Na szczęście mam zdefiniowanych odbiorców i za każdym razem zanim wpiszę jednorazowy kod, sprawdzam czy rachunek odbiorcy jest taki jaki powinien być, bo i to potrafią hakerzy podmienić. Stosując jednak moje rady oraz system w mBanku, jesteśmy w stanie zachować nasze pieniądze na naszym koncie. Oczywiście złodziej, który Cie zna i zna Twoje hasło może ukraść Ci telefon, dlatego należy pamiętać, że w przypadku utraty telefonu, należy szybko zgłosić to do banku i zablokować kanał internetowy i telefoniczny. Takie działania pozwolą Ci podnieść znacznie poziom bezpieczeństwa.

Oprócz posiadania zwykłego konta, warto w celach inwestycyjnych założyć sobie konto eMakler, dzięki któremu będziemy mogli kupować akcje. Również tutaj przy zakupie akcji, musimy wpisać kod. Jest to najlepsze zabezpieczenie jakie znam. Do tego mam działającą usługę zakupu kontraktów futures, oraz market funduszy inwestycyjnych. Z tego co wiem jest to jeden z większych w Polsce dostępnych wachlarzy funduszy. Wybór jest na prawdę szeroki. Fundusze również mam w mBanku. Prowizje są niskie a co najważniejsze mam wszytko w jednym miejscu. Do tego opisy funduszy są dobre z wykresami od początku działalności funduszu co pozwala nam na analizę tego jak fundusz zarabiał w przeszłości.

Oprócz wymienionych produktów posiadam również kredyt na zakup sprzętu elektronicznego na allegro w systemie raty 0% na 10 miesięcy. Jest to o tyle ciekawy produkt, że nie muszę robić żadnych przelewów, otrzymuje kredyt, a następnie z mojego konta są ściągane co miesiąc odpowiednie kwoty, a ja nie muszę się martwić o terminowe spłaty, o to że zapomnę, że zostaną mi naliczone odsetki za opóźnienia jak to się dzieje w innych bankach. Bajka.

Moim zdaniem mBank to najlepszy bank w tej chwili. Dostał od bankiera 3 nagrody w tym jedną złotą statuetkę z tego co pamiętam. Nie za darmo. Jest może kilka alternatywnych banków, które mogą konkurować z mBankiem, na razie jednak ofertę tego banku uważam za najbardziej korzystną. Najlepiej będzie mi się również pracowało z osobami, które mają konto w mBanku i chciałyby bym pomógł im w ich inwestycjach.

Jedną rzeczą, która mi się nie podoba jest to, iż muszę co miesiąc płacić 4zł za kartę do bankomatu. Mógłbym z niej zrezygnować, ale fakt, iż mogę za darmo wypłacać z wielu bankomatów rekompensuje mi tą niedogodność. Jest to o tyle denerwujące, że jeszcze niedawno miałem i to za darmo. Cóż, bank też musi na czymś zarabiać.

Jeśli jeszcze nie masz swojego konta w żadnym banku, albo w mBanku, zapraszam Cię do złożenia wniosku. Gwarantuję, że będziesz zadowolony z używania konta w tym banku.

Pozdrawiam

Zaczynamy zabawę z programami partnerskimi

Witam

W dniu dzisiejszym, po obejrzeniu wielu szkoleń w poprzednim tygodniu na temat tworzenia lejka sprzedażowego, postanowiłem zacząć wdrażać programy partnerskie na moim blogu oraz stronie internetowej oraz budować własną sieć kontaktów, gdzie będę promował produkty inwestycyjne i bankowe za odpowiednią opłatą.

Zazwyczaj będę polecał produkty, z których sam korzystam. Nie mam zamiaru wciskać Ci ciemnoty, tylko po to, żeby zarobić parę groszy za polecenie Ci produktu, którego nie znam, nie rozumiem, na którym wiem, że stracisz pieniądze lub/i nerwy. Jeśli chcesz czytać i wchodzić na ślepo w różne produkty, które polecił ktoś na blogu, proszę bardzo. U mnie masz pewność, że piszę uczciwie i sam podejmiesz decyzję o tym czy warto z daną firmą współpracować. Jestem ArFeN – „firma” z ogromną odpowiedzialnością. Moim celem nie jest wciskanie Ci ściemy, tylko zbudowanie z Tobą trwałej, długotrwałej relacji biznesowej, która nam przyniesie odpowiednie zyski w przyszłości. W tym roku moim celem jest uzyskanie co najmniej 200zł miesięcznie z programów partnerskich, a jeśli się ta sztuka nie uda, to przynajmniej 100-200zł co miesiąc ze wszystkich aktywów internetowych, które w tej chwili posiadam i zbuduję do końca roku. Jeśli uda mi się osiągnąć minimalny cel czyli 100zł miesięcznie, wtedy będę dalej działał na własną rękę i z przyjemnością wciągnę w tą działalność inne osoby. Pamiętaj, że ważne jest by stawiać sobie mierzalne i osiągalne cele. Myślę, że 100zł miesięcznie to nie jest dużo i jestem w stanie zbudować efektywne systemy sprzedaży dające właśnie taki i większy dochód pasywny.

Lubię czytać portal bankier.pl i artykuły, które tam się pojawiają. Ogólnie poziom merytoryczny jest dość wysoki, czasem jednak spojrzenie dziennikarzy tam pracujących nie jest zgodne z moją wizją ekonomii, dlatego czasem muszę napisać słowa krytyki skierowane nie personalnie, ale na treść artykułu i pewne tezy, z którymi się nie zgadzam. Większość treści jest jednak w porządku i miło się czyta ten portal. Dlatego postanowiłem współpracować z programem partnerskim bankier.pl. Pomijając wysokie prowizje o których jest dość głośno w internecie – z tego powodu wiele osób decyduje się na przystąpienie do tego programu, zrzesza on wiele instytucji finansowych, dzięki czemu mamy większy wybór i możemy promować wiele produktów, które są OK. Program partnerski bankiera daje możliwość zarabiania na produktach finansowych od lokat bankowych, poprzez produkty inwestycyjne i ubezpieczenia aż do alternatywnych metod zarabiania pieniędzy. Postaram się opisać jak najwięcej produktów, które moim zdaniem są dobre. Te które są do niczego również opiszę ku przestrodze. Jeśli jesteś zainteresowany zarabianiem na programach partnerskich polecam Ci skorzystanie z linka powyżej. Możesz podobnie jak ja zarabiać na blogu lub swojej stronie internetowej.

Oprócz bankiera, mam zamiar wejść w inne ciekawe programy partnerskie. Nie mam jednak ochoty wchodzić we wszystko co tylko się da, by zarobić. Nie ma to dla mnie sensu. Szanuję osoby, które wchodzą na mój blog oraz stronę internetową i zamierzam dostarczać wartościowych treści, a nie tylko sprawiać by ludzie u mnie kupowali produkty jak leci. Oprócz możliwości zakupu poprzez programy partnerskie oferuję Ci porady inwestycyjne. Czyli jeśli uważam, że lepiej, gdybyś skorzystał z oferty banku, której nie ma w programie partnerskim, to oczywiście za opłatą powiem Ci o jaka to oferta. Nie będę na siłę Ci wciskał usługi, za którą mi nie zapłacisz, a zapłaci mi bank czy system afiliacyjny, a ja będę wiedział, że nie jest on dla Ciebie korzystny. Tym właśnie różnię się ja od konkurencji w bankach i internecie. Niezależny doradca inwestycyjny to podstrona o mnie i moim doświadczeniu w finansach. Jeśli chcesz ze mną zarabiać, daj znać na maila, którego znajdziesz w stopce strony (na samym dole). Już niedługo myślę, że startujemy z mailingiem, na który będzie można się zapisać. W większości będę tam informował o nowych wpisach na blogu, ale również zamierzam zbudować listę abonamentową, gdzie będę przekazywał subskrybentom sygnały inwestycyjne. Myślę również o napisaniu własnego komunikatora w tym celu, ale zobaczymy jak wyjdzie sytuacja z mailingiem :). Muszę się rozeznać w kosztach i funkcjonalnościach mailingów i autoresponderów.

I jeszcze jedno. W przypadku, gdy polecę Ci produkt, który znajduje się w programie partnerskim i Ty z niego skorzystasz, to jeśli ja za usługę porady będę chciał 100zł, a program partnerski wypłaci mi 40zł za to, że u mnie zakupiłeś, to oczywiście odliczę Ci te 40zł od 100zł i zapłacisz mi tylko 60zł. Jeśli jednak nie skorzystasz z mojego linka partnerskiego i ja nie zarobię na prowizji, tylko ktoś inny np w banku, wtedy musisz mi zapłacić za poradę równe 100zł, albo no cóż… więcej Ci nie doradzę :). Nie składałem przysięgi Hipokratesa, a na zdobycie wiedzy poświęciłem czas i pieniądze. Czasem uczyłem się na własnych błędach, które również kończyły się utratą części zainwestowanego kapitału. Jeśli chcesz, możesz tracić sam czas i pieniądze na naukę oraz na porażki, które są nieuniknione. Jeśli zależy Ci na budowaniu zysku szybciej, zapraszam do współpracy.

Oczywiście, możesz nie korzystać z mojej porady, możesz od razu zakupić produkt, do którego link znajduje się na moim blogu (lub innym), bez pytania czy ten produkt jest dobry dla Ciebie. Jeśli sam wiesz, że ten produkt jest OK, to super, znaczy, że znasz się na inwestowaniu, finansach i ekonomii. Taki klient dla każdego sprzedawcy to skarb.  Jednak z obserwacji rynku polskich finansów wiem, że większość Polaków nie ma pojęcia o inwestowaniu. Jeśli należysz do tej grupy osób, warto byś skontaktował się ze mną mailowo lub telefonicznie. Chętnie pomogę. Za drobne porady nie pobieram opłat, jeśli jednak będziesz chciał wiedzieć kiedy i w co dokładnie zainwestować, powinieneś mi za moją wiedzę zapłacić, prawda :).

Ostatni akapit. Moim zdaniem tylko komuniści lub ludzie będący mentalnymi komunistami jak to o nich mówię, nie chcą płacić za wiedze. Uważają, że zrobią wszystko sami lepiej. Najbardziej mnie bawią osoby, które wykonują proste prace jak np murarz. On coś tam wie, on za swoją prace chce ode mnie pieniądze i to nie małe, ale gdy proponuję mu, że za odpowiednie wynagrodzenie doradzę mu w co zainwestować pieniądze, on woli iść do banku włożyć pieniądze na lokatę lub po darmową poradę do sprzedawcy bankowego zwanego doradcą. Jeśli zaliczasz się do tej właśnie grupy, trudno. Pracuj dalej ciężko, pieniądze ciułaj na konto, ja zarobię na tym, że Ty odłożysz te pieniądze na koncie i nie napracuję się tak jak Ty, dzięki czemu będę miał wygodniejsze i lepsze życie :). Nikt nikomu łaski nie robi. Tylko proszę Cię, nie obwiniaj o swoje położenie Tuska czy kogokolwiek innego, zacznij myśleć, co sam robisz źle. Ostatnio czytałem o górnikach, którzy za rządów SLD wzięli odprawy po 40-50 tysięcy i albo kupili sobie coś za nie, albo Ci bardziej zaradni otworzyli biznesy. Większości jednak te biznesy szły kiepsko i dzisiaj żałują, że odeszli z kopalni. Jeśli chcesz, żeby Twoje życie zależało od przypadku, śmiało działaj, tylko potem nie płacz, że Ci w życiu nie wyszło. Jeśli chcesz by ktoś Ci pomógł za opłatą, zapraszam. Skończyły się czasy, gdy ludzie wykonujące proste pracy mieli same przywileje, a rząd robił wszystko za nich. Dzisiaj to nie rząd ma załatwiać sprawy robotników. Muszą oni sami znaleźć swoich doradców, opłacać ich, współpracować z nimi. Nie jest to kwestia zmiany rządu, tylko ogólnych tendencji w świecie. Dzięki mądrości, poszczególne jednostki udowodniły, że są w stanie tworzyć bardziej efektywne biznesy niż ludzie nie mający odpowiedniej wiedzy. Od tego czasu kapitalizm jest systemem, na który przechodzi większość cywilizowanych narodów, gdyż po prostu to się im opłaca. Nawet Chiny myślą o przejściu na kapitalizm, a już jest on w niektórych dziedzinach realizowany. Kapitalizm to nie system wyzysku, owszem zdarzają się nieuczciwi ludzi, którzy mogą Cię naciąć, jednak dzisiaj masz szansę współpracować ze mną – człowiekiem, który jest uczciwy, ale nie pracuje za darmo ani za Bóg zapłać :).
Czy mam coś z tego, że pomogę Ci zarobić? Oczywiście, oprócz prowizji od programu partnerskiego oraz zapłaty od Ciebie, mam satysfakcję psychologiczną i ekonomiczną też, że nie dałem zarobić bankom, które w coraz większym stopniu polskie być przestają.

Darmowe porady były w bankach, gdzie sprzedawca bankowy wciskał ludziom kredyty we frankach, polisy ubezpieczeniowe oraz złoto w Amber Gold. Wybór należy do Ciebie. Oczywiście proste porady finansowe i inwestycyjne masz za darmo. Jeśli jednak chcesz zarabiać, i ja mam Ci w tym pomóc, to niestety i Ty musisz zapłacić.

Pozdrawiam i zapraszam do współpracy

Odpowiedź na wpis „Jak zatrudnić dobrego programistę” czyli jak nie zatrudnić złego – analiza krytyczna

Witam

Chciałem odnieść się do wpisu na blogu devlab.pl o tym jak zatrudnić dobrego programistę a właściwie jakiego nie zatrudniać.

Teza piersza – „Nie jest Dobrym Programistą ten, kto potrafi w ciągu kilku chwil zaimplementować algorytm sortowania bąbelkowego w trzech najpopularniejszych językach programowania.

Tu akurat się zgodzę. Umiejętności zdobyte na studiach miały tylko nauczyć myślenia w językach programowania, rozwiązywania dość prostych problemów itp. Warto by programista je znał, ale rozwiązywanie problemów biznesowych jest ważniejsze w firmach. Sortowanie bąbelkowe dobre jest dla nauczycieli i wykładowców tak jak i inne algorytmy, których się człowiek uczy na pamięć. Ja uczyłem się ze wzoru matematycznego jak napisać kod by działał. Nie szukałem gotowca w internecie do przerobienia na iny język. Jeśli Ty jesteś programistą, który zamiast rozwiązać problem wedle opisu, znalazł gotowy algorytm w C i przerobił go na Javę, to nie dziw się, że nie masz dobrej pracy. A uwierzcie mi na studiach wielu ludzi tak właśnie robiło.

Teza druga – „Nie jest Dobrym Programistą ten, kto ma mnóstwo certyfikatów potwierdzających kwalifikacje.

Jeśli certyfikaty są ze sobą spójne i potwierdzają je kwalifikacje pracownika to ok. Im więcej certyfikatów maja pracownicy w danej firmie, tym ta firma taniej kupuje produkty Microsoftu dla siebie. Nie zapominajmy o tej prawdzie :). Przy odpowiedniej liczbie pracowników z Certami, niektóre produkty Microsoftu są za darmo :). Nie ma to jak dostać sobie takiego Sharepointa za friko :). Nie jestem teraz pewien jakie produkty można dostać z jakim upustem  – trzeba sobie poszukać.

Teza trzecia – „Nie jest Dobrym Programistą ten, kto potrafi programować non-stop przez 24 godziny o pizzy i energetykach.”

A znasz takiego? Ja nie. Ja akurat sporo programuje. Dalej piszesz o tym, że człowiek się nie szanuje. A czy firma szanuje go? Dlaczego nie zorganizuje mu czasu po pracy np wykupując karnet na basen, siłownie, tańce itp? Przecież firmy same zmuszają ludzi do pracy po godzinach najlepiej za darmo. Pracowałem w jednej firmie, która gdy zauważyła, że pracujemy za dużo, to zorganizowała nam paintball, jazdy na quadach. Czemu nie zorganizujecie pracownikom wyjazdu w góry, integracyjnego wypadu gdzieś nad morze itp. Jeśli firma nie szanuje pracownika, to on nie będzie szanował współpracownika i szefa.

Teza czwarta – „Nie jest Dobrym Programistą ten, kto nie potrafi w kilku prostych zdaniach wytłumaczyć swojej babci czym zajmuje się w pracy.

A czemu nie zrobicie takiej osobie szkolenia albo nie poślecie do specjalisty na szkolenie z komunikacji? Szkoda kasy, rozumiem, najlepiej żeby programista sam się wszystkiego nauczył pracował dla Was a Wy zgarniecie tylko pieniądze. Ja w większości spotykam się z tym, że kierownicy nie umieją się komunikować. Za błędy w komunikacji odpowiada szef, kierownik, dyrektor nie programista. To Wy musicie nauczyć się komunikować z programistą nie on z Wami. W końcu kierownik za coś kasę bierze co nie.

Teza piąta – „Nie jest Dobrym Programistą ten, kto sądzi że kod źródłowy jest wartością samą w sobie i broni go jak niepodległości.

Zgadzam się

Teza szósta – „Nie jest Dobrym Programistą ten, kto codziennie punktualnie wychodzi z pracy.

Zgadzam się, z tym że czy kierownik poinformował pracownika, że jeśli zostanie dzisiaj 10 minut dłużej i rozwiąże problem to następnego dnia jak skończy wcześniej, to będzie mógł wcześniej wyjść? Ja pracowałem tylko z jednym człowiekiem na takich zasadach (no może z dwoma) i na prawdę jak skończyłem danego dnia zadanie po 5 godzinach to mogłem sobie iść na miasto. Tylko w jednej firmie. W innej przy „elastycznym” i zadaniowym czasie pracy jak skończyłem wcześniej to musiałem robić następne zadanie. Pewnie większość pracodawców by tak chciała.

Teza siódma moja ulubiona, po przeczytaniu której postanowiłem stworzyć tego posta 🙂 – „Nie jest Dobrym Programistą ten, kto pracuje dla pieniędzy

No oczywiście. W jednej z firm w których pracowałem za 1800 zł brutto miesięcznie z nadgodzinami też mi mówili, że szukają pasjonata. Na pytanie czy jakiegoś nie znam, odpowiedziałem, że znam – nazywa się Linus Torvalds. Gość zarabia z tego co pamiętam dziesięciokrotnie więcej niż taki przeciętny amerykański programista. Tak właśnie zarabiają pasjonaci (kiedyś gdzieś znalazłem ile on zarabia, źródła nie pamiętam). A cwani pracodawcy opowiadają jakieś bajki o tym, że dobry programista to taki, który robi dla pasji, dla swojego szefa, który ich pogłaska po brodzie i poklepie po ramieniu. Nie dajcie się skubać cwaniakom. Nie po to programista się uczy, by zarabiać jak szwaczka. Oczywiście szybko zrezygnowałem z pracy w tej firmie, bo to obciach pracować za takie pieniądze. Na szczęście dawali 1800 na okres próbny. Na rok nawet bym nie podpisał 🙂

Prawdą natomiast jest to, że wielu młodych chce zostać programistami dla pieniędzy. Z drugiej strony widzimy firmy, które korzystają z coraz to bardziej zaawansowanych technologii, widzimy rozrastające się ekosystemy np .NET, Java, technologie webowe, które ze sobą nie współpracują (Entity Framework chyba nie ma w ekosystemie Javy nHibernate z tego co wiem jest) i nauczenie się samemu czy nauczenie się w pracy tych technologii staje się nieopłacalne i ani studenci ani pracodawcy nie chcą inwestować (Ci pierwsi czasu Ci drudzy pieniędzy) na nauczenie przyszłego programisty tych technologii. Oczywiście koszt ten leży po stronie pracodawcy, czego oni nie chcą ponosić, wolą podkraść innej firmie pracownika, który już te technologie zna. Czyli ryzyko danej technologii przechodzi na pracownika nie na firmę, co już samo w sobie jest niesprawiedliwe.

Jeśli ktoś nie nadaje się na programistę, a są tacy, to faktycznie nie powinni oni zostawać w firmie na dłużej. Zatrudnienie młodego programisty po studiach wiąże się z dużym ryzykiem, właśnie dlatego, że ktoś może sobie nie poradzić z programowaniem. Ja od początku wiedziałem, że chcę zostać programistą. Teraz wiem, że chcę się specjalizować w ASP.NET MVC i w WPF – głównie pod urządzenia mobilne. Zdarza mi się słyszeć, że umiem za mało, że powinienem się dokształcić, żeby… no właśnie zarabiać 3000zł brutto miesięcznie. Przecież to jest śmieszne. Mam znowu dokładać czas – uczyć się za darmo, by móc sobie popracować za śmieszne pieniądze jak na programistę? Przecież w tym samym czasie mógłbym pracować, zarabiać i odkładać pieniądze robiąc coś innego np wykładając towar w markecie. Może mniej ambitne, ale więcej się odłoży. I to nie ja jestem mniej ambitny tylko chcę odłożyć pieniądze na własną firmę. A nie zrobię tego pracując w Warszawie za 4.000zł ( a padają stawki rzędu 3.500 lub 4.000 po iluś tam okresach próbnych i to na umowę zlecenie – odrzucam ).

Tymczasem firmy starają się młodym programistom wmówić, że wolą zatrudnić specjalistę z doświadczeniem, a tym z doświadczeniem mówią, że zatrudnią studenta za mniejsze pieniądze. A zazwyczaj nie zatrudniają nikogo i dalej szukają, bo nie znaleźli naiwniaka. Powoli myślę nad usunięciem większości kontaktów z LinkedIn, gdyż rekruterzy opowiadają bajki studentom, że jeśli nie zgodzą się pracować za śmieszne pieniądze, to zatrudnią programistę z doświadczeniem a tyyyyyylu ich mają w kontaktach na LinkedIn. Dziwne, że nam osobom na tych profilach mówią odwrotnie. Przykre, ale ktoś musiał Wam napisać prawdę jak to wygląda – ja też byłem kierownikiem i kazano mi tak kłamać, czego oczywiście ku złości w oczach szefostwa nie robiłem :).

Widzę również osoby, które chcą pracować w IT a mają na prawdę małą wiedzę i tylko mnie to upewnia w tym, ze jako człowiek z dość pokaźną moim zdaniem wiedzą ( w porównaniu do rówieśników) powinienem więcej od nich zarabiać a tymczasem jest inaczej. Oczywiście dalej zdaje sobie sprawę z tego ile jeszcze muszę się nauczyć i widzę jak świat szybko się rozwija. Pocieszam się tylko tym, że ja szybciej się uczę niż Microsoft wypuszcza nowości xD

Ktoś w komentarzach napisał – co jest gorsze pracowanie za niskie wynagrodzenia w kreatywnej pracy czy za wysokie w nudnej. Ja za wyższe wynagrodzenie pracowałem w serwisie. Jako programiście nie zapłacił mi nikt jeszcze takich kwot jak tam. Co jest co najmniej dziwne i niesprawiedliwe, że łatwiejsza praca może być lepiej płatna od tej trudniejszej. Popyt i podaż oraz zasady kapitalizmu mówią, że powinno być odwrotnie a nie jest tak. Dzieje się tak, gdyż cwani ludzie w biznesie chcą wyzyskać ludzi którzy coś umieją :). Dlatego nie warto być frajerem. Tak użyłem mocnych słów i podtrzymuje to zdanie. Nie warto się sprzedawać za śmieszne pieniądze w zawodach, gdzie się coś tworzy, do których trzeba mieć bardzo dużą wiedzę. Jacek, który dodał ten komentarz, pisze, że jeśli ktoś ma bogatego wujka, to może pracować za mniejsze pieniądze. Może, ale po co. Ja osobiście wolę robić projekty sam dla siebie, by je sprzedawać jak aktualnie projekt nad którym pracuję. Jeśli pracodawca nie zagospodaruje mojego czasu pracy, łaski mi nie robi zrobię mu konkurencję :). Prosty mechanizm świata w którym żyjemy. Świat nie zna próżni. Jako człowiek, który kocha zarówno programowanie jak i biznes, muszę napisać, że najlepiej jest pracować właśnie na siebie, robić projekty które są nam potrzebne i są dla nas interesujące. Może ciężko się wstrzelić w niszę, ale myślę, że jest to możliwe. Jak tylko zbuduję swoją niszę, dam znać jak mi idzie. Dla mnie programista, który nie zna swojej wartości to fajtłapa a nie człowiek sukcesu. Ja nie poszukuje ludzi niezaradnych, gdyż są oni dla mnie problemem. Wolę współpracować na zasadzie podwykonawcy – zlecić samo-zatrudnionej osobie coś do wykonania, albo samemu za dobre pieniądze coś wykonać.

To co jest ważne o czym ja piszę i szkole z tego. Jacek pisze, że programista musi za co zjeść i się ubrać itp. Zarobki człowieka po studiach nie powinny starczać jedynie na utrzymanie. Normalny człowiek, w tym programista powinien odkładać pieniądze. Czemu na projekcie, który ja zaimplementuje ma zarobić firma, a nie ja i to firmy zarabiają często krocie a płacą dość skąpo? Czemu pieniądze zarobione niby ma odłożyć na swoim koncie i zainwestować pracodawca a nie ja? Przecież ja też jestem inwestorem. Jeśli zarobię 1.000zł więcej miesięcznie to nie wyjadę na Karaiby tylko zainwestuję tą kasę. Czemu ja mam tego nie robić, tylko pracodawca hmmm? Czemu to mają być jego pieniądze a nie moje? To raczej dla gospodarki problemem są pracodawcy, którzy kupują drogie zagraniczne samochody wyprowadzając pieniądz z Polski, na który to pieniądz Polska musiała się zadłużyć (czyli my wszyscy). Przestańcie pisać, że programista musi się tylko utrzymać, bo znów HR pomyśli, że możemy zarabiać 2.000 netto w Warszawie. Programista ma nie tylko utrzymać siebie i rodzinę, ale zapewnić studia dzieciom na tak samo dobrym poziomie na jakim on sam się wykształcił. Do tego musi odłożyć dobre pieniądze, by sam założył firmę i był samowystarczalny nie musiał się prosić o pracę :). Pozdrawiam wszystkich programistów i speców o IT, którzy mają własne firmy i nie muszę się prosić cwaniaków o pracę. Widzę, że w Polsce trwa urabianie ludzi. W Chinach podobno problemem nie są zarobki już i możliwości firm do wypłacania wynagrodzenia, tylko mentalność pracowników, którzy myślą, że jak wypiją jedno piwo na miesiąc to są bogaci. Tą mentalność z tego co gdzieś wyczytałem próbują właśnie zmieniać misje katolickich księży, którzy chcą przekonać zwykłych pracowników, że mogą się upominać o wyższe wynagrodzenie.

Przed chwilą przeczytałem coś o programowaniu w Scala. Czy to kolejny trik by obniżyć stawkę programiście – musisz zarabiać minimalną bo nie umiesz języka Scala, który my tak dobrze umiemy. Nasuwa się tu cytat – „Przyjmując wartości, które przez nich są dane, zostaniesz niewolnikiem a oni będą Panem”. Czyli ktoś sobie w korpo czy małej firemce wymyślił, że nie umiesz człowieku Scala, więc Ci będziemy płacić mało, bo w Javie się już nie opłaca zatrudniać. Czy to aby nie tego rodzaju trik? Czy brak programistów Scala wynika właśnie z tego? Ciekaw jestem jakie oferuje się wynagrodzenie w tym języku. Pewnie dość małe i kwiczy się, że nie ma specjalistów za 3.000 brutto w Warszawie z 5 letnim doświadczeniem w programowaniu w ogóle. Jeśli to tak właśnie wygląda to lepiej nie być uważanym przez takich „speców” za dobrego programistę niż babrać się w gównie, za które potem nikt dobrze nie zapłaci. Tak jest np w radomskiej firmie (nazwy nie podam, bo i tak się sami powinni wstydzić), gdzie za programowanie w niszowym języku płacą 2500 brutto. Nie napiszę jaki to język, bo ktoś skojarzy co to za firma, ale to po prostu nie jest opłacalne. Musicie pamiętać, że niektóre firmy specjalnie wchodzą w języki niszowe, które dla programisty stają się pułapką – muszą pracować za tyle ile firma da, bo nie będą mieli gdzie przejść za większe pieniądze a sami dobrze zapłacić nie chcą przez co programista traci czas. Czy wprowadzanie języka Scala jest podobnym zabiegiem, który ma za zadanie uzależnić programistę od danego języka jak narkomana od heroiny? Od razu wspomnę, że podobny mechanizm stosują firmy, gdzie pracownik przyzna się do tego, że ma kredyt. Niektóre firmy, nawet zlecają pisanie artykułów, że jeśli masz kredyt to idź do pracodawcy po podwyżkę i powiedz, że masz kredyt to dostaniesz podwyżkę. Zazwyczaj kończy się to nie tylko brakiem wspomnianej podwyżki, ale również notatką w specjalnym zeszyciku (lub oprogramowaniu CRM), że nie należy Ci dawać podwyżki bo masz kredyt do spłacenia i musisz pracować za to co Ci dadzą. Wybaczcie, ale taka jest rzeczywistość. Ach ten Matrix.

Jak widzicie ja tu dla Was koledzy programiści przygotowuje opracowanie pułapek, które na Was chcą zastawić cwani pracodawcy. Skąd ja to wszystko wiem? Oprócz studiów technicznych, znam się również na filozofii, psychologii. Dwa lata uczyłem się rozwoju osobistego w tym o komunikacji z ludźmi, z kobietami itp. Moim hobby nadal jest podrywanie dziewczyn i cały czas się w tym szkole, trenuje. Umiem się dogadać z drugim człowiekiem, czego nie umieją pracodawcy. Nie stosuje na ludziach (nawet jak jestem kierownikiem) trików socjotechnicznych, gdyż w większości się nimi brzydzę. Tak jak brzydzę się osobami, które te techniki stosują, dlatego też je ujawniam na blogu. Serdecznie zapraszam programistów by co jakiś czas zapoznawali się z moimi wpisami. Myślę, że warto czasem przeczytać kogoś, kto zadaje się z ludźmi, którzy chcą dawać Wam wolność a nie ją zabierać jak cwani pracodawcy i inni, którzy myślą, że jak opanowali techniki manipulacji to są panami świata. Ujawniając ich techniki sprawiam, że przestają one działać jak iluzja magika, który płacze, że ktoś ujawnił jak zrobić dany trik.

Pozdrawiam