Afera z Sikorskim

Witam

Dzisiaj chciałbym napisać o stosunkach Polski z USA. Niedawno gdy pisałem, że Polska popiera Majdan na Ukrainie i nie jest bezstronna, ktoś dodał mi komentarz, że jestem agentem. Chciałem zwrócić uwagę na słowa naszego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego – „Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją, i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy.” Wiele osób uważa, że Radosław ma rację. Od Rosji mamy ropę, gaz, a co mamy o USA? – wizy.

Ameryka jak nas potrzebuje, to wykorzystuje. Niby przysłali żołnierzy, ale to po 1 kropla w morzu, po 2 nie wiadomo, czy by walczyli. Manewry sobie zrobili – ojejku, a nawet WOW. Wielkie mi co. Rosja jak swoich obywateli ma na Krymie czy na Ukrainie, wysyła swoje siły, które aktywnie działają a nie ćwiczą sobie.

Także osoba, która pisała, że jestem agentem na pewno teraz płacze cichutko w swoim pokoiku przed monitorkiem, bo co teraz ma powiedzieć. Minister, który tak zaciekle popierał Majdan oraz walczył z Putinem (https://arfen84.wordpress.com/2014/03/15/rozbior-ukrainy/), dzisiaj sam przyznaje, że od swoich sojuszników nie ma praktycznie nic. To nie tylko podważa stosunki z USA ale również jego kompetencje jako ministra. Co on ugrał? Może faktycznie nie miał czym grać bo Polska nie ma czym konkurować na arenie miedzynarodowej. Nie mamy ani surowców, ani taniej siły roboczej ani innowacji. W zasadzie nie mamy nawet super popularnej kultury (jak inne kraje UE). Mamy tylko kiełbase, wódkę i pierogi.

Pozdrawiam

Korzystny system pożyczek w internecie

Witam

Pisałem już o kredycie. Procent składany jest największym wynalazkiem ludzkości jak mawiał Einstein. Chwilówki aktualnie są dość drogie i można pożyczając 500zł oddać po miesiącu 600zł co daje pożyczkodawcy 240% w skali roku. Prawo zabrania takich praktyk i jeśli ktoś już się w tego typu problemy wpakował, to w sądzie może dochodzić tego by obniżono mu odsetki do poziomu czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego NBP.

Ja osobiście polecam zarejestrowanie się na portalu, gdzie maksymalne pożyczki wynoszą 16%. Sam tam udzielam pożyczek i jestem zadowolony. Nie rozumiem ludzi, którzy biorą chwilówki na znacznie wyższy procent. Zapewne wynika to z ich niewiedzy. Jest to portal pożyczek społecznościowych, co oznacza, że pożyczamy pieniądze ludziom a serwis tylko pośredniczy w tym. Jest to portal dzięki któremu obie strony transakcji są zadowolone, dzięki czemu nie zdarzyło mi się jeszcze na szczęście nie otrzymać zwrotu pożyczki.

Jeśli przekonałem i Ciebie, zapraszam do korzystania z serwisu zarówno jako pożyczkodawca jak i biorca. http://arfen.produktyfinansowe.pl/e/lead/82/

 

Amber Gold – piramida finansowa?

Witam

Jako, że zdarza mi się pisać kontrowersyjne artykuły, to ten też taki będzie. Ostro pojadę po wszystkich tylko nie po tych co aktualnie są jechani w mediach.

Zacznijmy od samego Amber Gold. Przecież biznes był super. Amber Gold inwestowało w złoto, kruszec, którego cena potrafiła rosnąć o 30% w rok z czego 15% trafiało do klientów firmy. Nie w każdym roku takie stopy zwrotu były możliwe do uzyskania, jednak biznes najwyraźniej się opłacał. Już wtedy firma, podobnie jak inne parabanki znalazły się na liście ostrzeżeń KNF. Gdy ja chciałem tam wpłacić pieniądze, doradca ostrzegł mnie, że nie warto, bo firma jest na tej liście. Dlatego nie rozumiem Pana profesora : http://natemat.pl/100791,profesor-pan-stracil-oszczednosci-zycia-m-in-na-amber-gold-teraz-prosi-ministra-sprawiedliwosci-o-pomoc-w-odzyskaniu-strat
Chciałbym tu zaznaczyć właśnie, że profesorowie mają nikłe pojecie o biznesie i zarabianiu pieniędzy. Jak większość ludzi poszli drogą pazerności i mają za swoje.

Niektórzy jak Pan profesor winią rząd. Otóż Panie profesorze KNF ostrzegał, ale nikt nie powiedział, że Amber Gold to piramida finansowa. Przecież oni inwestowali w złoto a nie realizowali wypłaty z bieżących wpłat jak to się raczy opowiadać. Od policji wiemy (ja wiem :P), że firma nie posiadała zbyt wiele złota. Po 1 może nie posiadała, bo sprzedała a po 2… kto dzisiaj kupuje fizycznie złoto? Owszem można, ale to na dużą skalę raczej robią banki oraz firmy wyspecjalizowane a także prywatni inwestorzy (i słusznie). Dzisiaj jednak częściej profesjonaliści zakupują kontrakty na złoto (gdzie można zarabiać na wzrostach jak i na spadkach złota) ewentualnie certyfikaty. Oczywiście większość policjantów tego nie wie, ale jeśli się okaże, że właściciel Amber Gold w ten sposób działał, to jeszcze będzie miał prawo dochodzić od Państwa odszkodowania i to bardzo wysokiego. Rząd miał prawo zezwolić działać firmie jak bankowi (a był parabankiem – o różnicy napiszę dalej) czyli przyjmować wpłaty i inwestować je.

Kto może być winien upadkowi Amber Gold? Banki oraz media. Bankom było nie na rękę, że konkurencja przejmuje ich klientów i oferuje godziwy procent. Przecież bankierzy również brali pieniądze od ludzi na procent okolo 5 do 8 powiedzmy w tamtym okresie a też mogły kupować złoto, akcje zarabiając znacznie więcej niż Amber Gold. Oczywiście ta kasa trafia potem do akcjonariuszy ale spora część udziału w zyskach idzie do dyrektora, prezesa itp. Czym więc różni się bank od parabanku? W zasadzie jest jedna zasadnicza różnica. Parabank nie ma zabezpieczenia środków w banku centralnym. Bank centralny jest w stanie uratować bank gdy stanie się on ofiarą tak zwanego RUNu na bank czyli gdy wszyscy jego klienci jednocześnie chcą wypłacić pieniądze. Parabank nie ma takiej możliwości. Dlatego gdy media ogłosiły, że Amber Gold to piramida finansowa (moim zdaniem niekoniecznie – poczekajmy na wyrok sądu) ludzie ruszyli do parabanku po pieniądze i doprowadzili do wyprzedaży złota – spadku ceny złota strat (niewielkich nie piszmy że ta lawina wyprzedaży z Amber Gold zdołowała złoto, bo to byłaby farsa) ale też do zniszczenia reputacji właściciela Amber Gold i przede wszystkim do blokady – parabank nie miał już pieniędzy by zapłacić odsetki jak i oddać pieniądze. Gdyby nie ten najazd na bank ludzi, którzy wpłacili tam pieniądze, firma możliwe, że by trwała dalej i uczciwie wypłacała zyski klientom oraz sama by zarabiała na obracaniu pieniędzmi i złotem.

Parabank może otworzyć niemalże każdy kto ma jakąś tam gotówkę. Żeby otworzyć bank i mieć zabezpieczenie NBP, należy dysponować znacznie większą kwotą. Jeśli chcemy mieć bajery jak wiodące polskie banki jak np PEKAO czy BRE bank np bankomaty, aplikacje mobilne, dobrze zabezpieczone serwery i strony internetowe to trzeba szykować kwoty rzędu 100 milionów złotych. Dlatego banki mogą zwalczać konkurencje w postaci Amber Gold. Wszyscy zgodnie krzyczą, że Plichta ich okradł, tymczasem procesy się toczą i nie wiadomo kto okaże się winnym.

A wyprowadzenie pieniędzy? Pamiętam to dobrze. Najpierw właściciel uspokajał ludzi, pokazał swoją twarz itp, potem jak zrozumiał, że grunt pali mu się pod nogami – najazd na bank trwa w najlepsze ludzie masowo wycofują pieniądze, on traci reputację i biznes życia (powiedzmy, że uczciwy, bo nie posądzam gościa o nieuczciwość od początku) – mógł się zdenerwować na media, które się do tego przyczyniły i wyprowadzić kasę, bo niby jakim cudem media miały prawo niszczyć jego – uczciwego biznesmana?

Moim zdaniem tak to wyglądało i nie zdziwie się jak Pan Plichta zostanie uniewinniony całkowicie z zarzutów i jeszcze wystąpi w programie „Państwo w Państwie” i będzie oskarżał wszystkich na około. Takie wyroki mogą padać częściej – http://www.fakt.pl/polityka/marcin-p-wygrywa-w-sadzie-szef-amber-gold-uniewinniony,artykuly,468641.html

Jeśli czytaliście książkę „Wyrok” Pana Mariusza Zielkę to zrozumiecie o czym mówię. Tam chyba też to urzędnicy niszczyli uczciwego biznesmana. Tak czy inaczej polecam tą książkę.

Co do Pana profesora, zapytam Pana uprzejmie – co mówił Panu doradca finansowy, gdy powierzał Pan pieniądze Amber Gold? Czy ma Pan w ogóle doradce? Czy sprawdzał Pan firmę zanim jej powierzył pieniądze? Jeśli tak to gdzie skoro ostrzeżenie od KNF wisiało na stronie. Czy Pan profesor zna się na inwestowaniu, finansach czy czeka aż Państwo zrobi wszystko za Pana? W czasie kryzysu klasyczne banki również upadały. Czy Pan zabezpieczył się przed tym? Przepraszam Pana profesora, ale studiowałem na dobrych uczelniach i również na nich spotkałem ludzi, którzy jako wykładowcy mówili, że wiedzą wszystko najlepiej, bo w końcu to oni są tacy mądrzy. Okazało się, że nie są we wszystkim najlepsi. Czy Pan również podobnie jak oni uważa się za najmądrzejszego i sam podejmował decyzje inwestycyjne? Pewnie tak, bo założę się, że Pan jest z tych, którzy uważają, że niepotrzebny im doradca, któremu muszą zapłacić, wystarczy im darmowy doradca np Amber Gold. Tacy właśnie ludzie zarabiali na naiwności klientów, którzy myśleli, że za darmo można nabyć usługi najlepszej jakości. Ja doradzam ludziom, mam swoich zaufanych ludzi, których znam, na których sprawdzenie poświęciłem swój czas – musiałem sprawdzić czy znają się na swoim fachu i teraz dzięki współpracy z nimi, mogę wyjść do ludzi i zarabiać. Czy Pan profesor ma takich ludzi czy polegał na swoim przeczuciu? Niestety biznes wymaga czasu i poświęceń. Czasem trzeba poświęcić pieniądze, innym razem czas by stworzyć biznes. Trzeba mieć wiedzę lub pieniądze a najlepiej jedno i drugie. Należy sprawdzić swojego doradce, bo wiele osób w tym fachu zarabia wciskając kit i ciężko się przebić dobrym doradcom. Jeśli oglądaliście „Wilk z Wall Street” to wiecie o czym piszę.

Z drugiej strony nie należy się dziwić, że ludzie wciskają kit. Jestem pewien, że wielu nieuczciwych doradców chciało być uczciwymi, chcieli pobierać opłaty za swoje doradztwo, ale nikt albo nie chciał ich porad, albo ceny zaczęły iść w dół aż o zera. A tam gdzie porady były darmowe, wciskano ludziom po prostu ciemnotę. Ale kto zepsuł rynek panie profesorze? No właśnie klienci. Jedna z zasad biznesu mówi – nie kupuj zawsze najtaniej. Możesz pozwolić sobie na kupowanie części towaru od dostawcy, który zaoferuje niższą cenę, ale dla stabilności biznesu warto mieć 2-3 dostawców nawet jeśli mają wyższe ceny – ma to zabezpieczyć biznes – gdy jeden dostawca zbankrutuje lub podniesie cenę, to nie jesteśmy uzależnieni od niego. Czy Pan profesor zapłacił chociaż raz doradcy finansowemu? Czy sam był jednym z tych, którzy zepsuli rynek i szukali darmowych „okazji” doradczych? Jeśli uzależnimy się od jednego dostawcy, który będzie podnosił po czasie cenę, stracimy na tym, jeśli uzależnimy się od darmowego doradcy, możemy liczyć się z tym, że w pewnym momencie będzie on nam wciskał to, co będzie się opłacało sprzedać jemu a nie nam kupić. Dlatego należy sprawdzać swojego doradcę zanim powierzy mu się znaczną sumę pieniędzy. Oczywiście zdarzają się osoby, które będą chciały sprzeniewierzyć powierzone środki, ale tak samo będą zdarzały się osoby osiągające znacznie większe stopy zwrotu niż większość funduszy. Sami lub z zaufanym doradcą musicie zdecydować ile jesteście w stanie zaryzykować.

Pozdrawiam i życzę udanych inwestycji

Buty Asics GT-1000-2

Witam

Pragnę przybliżyć Państwu wspomniane w tytule buty. Jestem osobą o dużej wadze, pronatorem, dlatego wybrałem te buty. Mają one oczywiście amortyzację żelową. Lubię buty New Balance szczególnie ze względu na cenę, ale komfort biegania w butach z amortyzacją żelową oceniam na znacznie wyższy. W butach ma się uczucie, że się płynie.

Dzięki dobrej amortyzacji przebiegłem pół maraton – nie bałem się o swoje stawy. Początkowo mimo wszystko odczuwałem ból kolan gdy biegłem około 12-16km, ale dopiero po około 10km biegu non stop. Gdy bieg przeplatałem marszem, ból nie występował. Używając Flexit doszedłem do stanu, gdy po dłuższym wybieganiu kolana nie bolą. Amortyzacja na pewno działa pozytywnie. Czytałem, że czasem zbyt duża amortyzacja nie jest dobra i można nabawić się kontuzji. Biegam dopiero parę miesięcy i nie miałem żadnych problemów.

Ze względu na cenę butów Asics postanowiłem, że jeśli będę dalej biegał, Asicsów będę używał raczej na wyścigach a do treningów myślę używać butów New Balance, ze względu na cenę. Nie mniej jednak polecam wspomniane wyżej buty, które kupiłem, by wypróbować tą znaną firmę.

 

Jak poznać dobrą a jak złą firmę

Witam

Dzisiaj opowiem Wam jak poznać dobrą i złą firmę i jak mi się to udało – na co zwracałem uwagę.

Zacznijmy może od złych firm. Pracowałem w pewnej firmie. Dyrektor z zagranicy był OK, kierownik z Polski nie bardzo. Dyrektor nie zawsze wiedział, co się w firmie dzieje. Z wynagrodzeniem nie było łatwo się porozumieć. Kierownik umiejący mniej niż pracownik zarabiał więcej, ale ponosił też ryzyko – jak coś zginęło to kierownik musiał się nasłuchać, finansowo podobno również odpowiadał. Gdy odchodziłem z firmy, przepowiedziałem jej upadek, gdyż nie dbali o dobrych pracowników jak ja – płacili mi mniej niż gorszym pracownikom. Firma z wiodących, zeszła na dalszy plan. Oczywiście nie stało się tylko dlatego, że zwolnili mnie :). Zwolnili wielu dobrych pracowników, gdyż upominali się oni o swoje. Podobnych firm znam więcej, gdzie dobry pracownik jest wart mniej niż znajomy.

Teraz o firmie, która zasłużyła moim zdaniem o wspomnieniu jej nazwy. Chodzi o giełdową firmę InterCars. Pewnego dnia znajomemu mojego ojca poszedłem pomóc przy bazie danych tej firmy. Nie mogliśmy się do niej dobrać. W końcu zadzwoniłem do firmy i zapytałem co należy zrobić. Wyjaśnili mi i doznałem olśnienia. Baza była szyfrowana a za dostęp do niej należało zapłacić. Już wtedy wiedziałem, że firma dba o dobro swoje, swoich akcjonariuszy oraz pracowników. Wiedziałem, że to jest dobra firma i zamiast współpracy z tą firmą poleciłem znajomemu zakup akcji spółki. Nie wiem czy kupił, wiem natomiast, że akcje w okresie około 5 lat wzrosły o 1000% od poziomu w którym poleciłem zakup. Czasem należy dokonać wyboru. Można współpracować z firmą mając jej akcje, można tylko współpracować albo tylko posiadać akcje. Dowodzi to, że dobra polityka firmy może ją wynieść na szczyt albo pogrążyć na dobre.

Jeśli jesteś zainteresowany doradztwem inwestycyjnym zapraszam do kontaktu http://arfen.radom.pl/finanse/inwestycje.html
Jeśli chcesz, żebym audytował Twoją firmę i powiedział Ci, czy Twoi pracownicy są zadowoleni z pracy a jeśli nie to co im się nie podoba, daj znać i umów się ze mną na spotkanie.

Pozdrawiam i jak zawsze życzę udanych inwestycji.

Parę słów o homoseksualizmie, innych zboczeniach oraz społecznym postrzeganiu tych zjawisk

Witam

Czytam poprzedni post i rzuca mi się w oczy cytat „Wczoraj przedstawiłem parę podobieństw między związkiem z kobietą a pracą”. Pierwsze zdanie. I już mam pomysł na następny wpis.

Tak. Dla mnie jak związek to tylko heteroseksualny. Nie uznaję związków heteroseksualnych i innych. Oczywiście jestem tolerancyjny wobec homosiów, ale o tym dalej.
Homoseksualizm postrzegam jako zaburzenie/chorobę/stan niepożądany. Jest to zależne od mojej filozofii, ale rozumiem, że ktoś kto ma ciągotki do homoseksualizmu, może uznawać to za coś przyjemnego i pożądać takich kontaktów, co szanuje, ale chce, by nie szerzyli tego jako coś normalnego.

Czym jest choroba? Dobre pytanie. Odpowiedzią moim zdaniem jest – to zależy od filozofii. W Chinach chory jesteś jeśli chcesz w sobie coś zmienić. To znaczy – jeśli masz katar i nie chcesz go mieć, to jesteś chory, jeśli jednak masz katar i jest Ci z tym dobrze, to nie jesteś chory. Ciekawa filozofia. Nie chcę wchodzić w to, że w Chinach lekarz ma płacone nie od tego ilu pacjentów do niego przychodzi, ale od tego ilu do niego nie przychodzi – bo jak dzięki jego specyfikom rzadziej chorują, to znaczy, że dobry lekarz… U nas odwrotnie. Im częściej chorujesz tym częściej chodzisz do lekarza i więcej on zarobi i rodzi się konflikt interesów. W naszej kulturze niby chorobę orzeka lekarz. Ale jeśli uważa on, że homoseksualista jest zdrowy to nie będzie leczył mimo, że pacjent chce zmienić swój stan a jak będzie miał poglądy katolickie to na siłę będzie chciał szczęśliwego w swoim homoseksualizmie geja nawracać. Paranoja. Kto ma racje? Nie da się tego jednoznacznie określić. Uważam, że można homoseksualiście „pokazać” (wprowadzić w stan emocjonalny) jak „smakuje” sex z kobietą (sprawić by był w stanie taki stosunek odbyć nawet jeśli ma problemy emocjonalne) i pozwolić takiej osobie wybrać czy chce być homoseksualistą czy nie. Jeśli ktoś odbywał stosunki seksualne z kobietą i nie satysfakcjonowały go i woli stosunki homoseksualne, to jestem za tym, by taka osoba mogła to robić, lecz tak by nie szerzyć tego jako coś normalnego.

Homoseksualizm, pedofilia, inne filie są postrzegane przez psychiatrię jako choroby/zaburzenia psychiczne. W tej chwili nie jestem w stanie przytoczyć dokładnie wszystkich danych, zainteresowanych odsyłam do książki Jaremy – „Psychiatria”. Tego typu dewiacje są zaburzeniami i mogą nimi być, ale powiedzmy sobie szczerze jak to jest z tymi zaburzeniami i ich leczeniem.

Znam przypadek z opowiadań o osobie, która spędziła całe życie na wózku inwalidzkim a starsza matka tej osoby chodziła koło tej osoby. Gdy ta matka umarła, ta osoba wstała z wózka. Powodem nie był uraz fizyczny lecz psychiczny. Nie chcę tu wdawać się w szczegóły czemu tak się stało. Jeśli chcesz poznać odpowiedź na to pytanie zapraszam Cię na szkolenie http://arfen.radom.pl/zarzadzanie/osobisty.html
W każdym bądź razie zdarza się, że psychiatra, który zobaczyłby tą osobę na wózku, nie leczyłby jej jeśli by uznał, że tak będzie dla tej osoby lepiej, że ta osoba nie chce się wyleczyć. Zauważ, że mogła wstać wcześniej, a zrobiła to dopiero gdy jej matka umarła. Taką moc ma psychika – potrafi powalić na wózek.

Brakuje dzisiaj psychologów znających się równocześnie na filozofii, brakuje wielu osób, które znają się na dwóch profesjach jednocześnie. Dlatego tak często diagnozy są nietrafne, leczenie nieefektywne – ktoś nie chce zmieniać swojego stanu bo mu dobrze (na wózku, w byciu homoseksualistą itp) więc na siłę nie należy go leczyć, ale nie należy takich postaw szerzyć.

Idąc dalej. Pisałem o lekarzach, napiszę o prawnikach i Trynkiewiczu itp. W końcu przestępcy skazani za ciężkie przestępstwa będą trafiali do psychiatryka. Uważam, że odsiadka w więzieniu to czas stracony. O wiele lepszy byłby rozwój psychologiczny, ewentualne psychotropy itp, a on malował w więzieniu rysuneczki. Twórczość ma moim zdaniem charakter poznawczy – psycholog może określić co w głowie więźnia „siedzi”. Moim zdaniem nie ma to zbyt dużego wpływu na terapie. No chyba, że gość miał się wyluzować, chociaż moim zdaniem lepiej byłoby człowiekowi pomóc i nauczyć go jak żyć w społeczeństwie może pomóc mu – nauczyć go jak ma związki z kobietami budować itd. Tymczasem człowiek został skreślony. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie każdego da się socjalizować, ale uważam, że chociaż z punktu widzenia filozofii anty-nazistowskiej powinno się próbować. Skreślenie człowieka, zniszczenie mu życia nie jest dobrym rozwiązaniem i nosi znamiona decydowaniu kto jest lepszy a kto gorszy. Pisałem już o księdzach, którzy chcieli decydować, kto z kim może śluby zawierać. To forma kontroli urodzeń. Człowiek to nie zwierze na farmie i to nie gospodarz decyduje kto z kim może się rozmnażać.

Wracając do meritum. Na zboczeniach zarabiają prawnicy – taki Trynkiewicz był zapewne długo sądzony. Kasa za obronę zboczeńca lepsza, bo przecież prawnik może stracić reputację. W więzieniu zarabia na nim osoba od resocjalizacji itp. A gdyby lekarze mieli racje i odpowiednie leczenie pomogłoby mu? Oczywiście prawnicy by stracili, bo szybki proces i wariatkowo :). Pisałem nie raz o przepływach pieniędzy i jak prawnicy swoich interesów pilnują. Czy to kolejny taki manewr? Moim zdaniem tak. To w interesie lobby prawników jest by zboczeńcy byli karani, bronieni przez adwokatów oraz osadzani w zakładach karnych, a nie w wariatkowie. Czy jednak lekarze mają rację?
Ja tego nie wiem, mam nadzieje, że tak i będę im szczerze kibicował. Wolę by zarobili lekarze niż prawnicy. Ci ostatni i tak w ustawach gwarantują sobie wysokie zarobki, mają zawody pozamykane dla wybranych z kręgów rodzinnych i inne nieuczciwe praktyki, które PiS obiecał zwalczyć i starał się rozbijać ten mur beton. Gdy prawnik po latach praktyki nauki itp otwiera własną kancelarię to nie może brać niższych kwot niż ustalone w ustawie. Ja też chciałbym, żeby stawki w moim zawodzie były nie niższe niż… i to obwarowane przepisami. Nie jest to moim zdaniem zgodne z konstytucją, by grupa prawników gwarantowała sobie prawa, których nie mają inne grupy zawodowe.

Mam nadzieje, że kiedyś się uda i zawód prawnika, adwokata ostanie uwolniony.

Wałki czołowej firmy w Radomiu – ikony kapitalizmu.

Witam

To mój drugi artykuł dzisiaj. Deszcz przegonił nas ze spaceru. Tym razem opiszę przykładną według niektórych polskich ekonomistów firmę. Oczywiście jak to w tym kraju nie obejdzie się bez wałków. No ale cóż, jaki kraj taki kapitalizm…

Nie będę pisał którzy ekonomiści polscy się pozytywnie wypowiadają o firmie ani jak się ona nazywa, a korci mnie, jednak uważam, że zło wraca do człowieka, więc po co ja mam je szerzyć? Nie chce być taki jak oni.

Oczywiście większość tych praktyk jest dozwolona przez prawo, co nie znaczy uczciwa.

Zacznijmy od własnego podwórka. Firma ta współpracowała z pewnym podwykonawcom i zlecała jej zadania. Działało to ładnych parę lat powiedzmy 15 może dłużej. Pewnego dnia szef tej większej się obudził i stwierdził, że koniec współpracy i teraz dzięki temu, że się wzbogacił, sam zacznie produkować to co dla niego jest potrzebne, a poprzedni partner w interesach może go cmoknąć. Tak właśnie wygląda krwiożerczy kapitalizm w tym kraju. Wygrywa silniejszy. Poniekąd jest to trend, który panuje nie tylko w gospodarkach kapitalistycznych, ale w całym świecie (nie koniecznie cywilizowanym).

To może teraz o pracownikach. Podobna sprawa. Dzisiaj pracujesz jutro możesz wylecieć, bo to firma szefa (fajne określenie nawiasem – firma szefa hehe) i on decyduje czy możesz pracować czy nie, bo praca w jego firmie według niego nie stanowi dobra wspólnego tylko dobro dla uprzywilejowanych. Oczywiście mogłem sobie tam popracować, ale nie wolno mi było wymagać wynagrodzenia, wolno tam tylko pracować za to co dają. Stawki w porównaniu z Krakowem 2-3 razy niższe, a produkty idą na cały świat. Oczywiście dobrzy znajomi szefa zarabiają dobrze. Twórca zarabia mało, chociaż kapitalizm to teoretycznie system stworzony dla ludzi twórczych, no cóż szef firmy pokazuje że są lepsi i gorsi jak w komunie (pisałem już, że dzisiejszy kapitalizm mało różni się od komunizmu gdzie kolesiostwo się liczyło nie umiejętności). Z pacy możesz z dnia na dzień wylecieć i ciesz się, że pracować możesz i pokazuj to na każdym kroku bo jak nie to do wylotu.

Współpracownicy za granicą. To samo – każdy do wydymania. Mieli współpracownika, który wziął dużą ilość towaru na korzystnych dla firmy zasadach w zamian za gwarancję, że będzie jedynym dostawcą towaru dla danego kraju czy regionu. Oczywiście firma się zgodziła, dała zapewnienia, sprzedała masę towaru, by potem mniejszemu odbiorcy sprzedać nowszy towar a ten stary dostawca, który miał zapewnienia, że będzie jedynym autoryzowanym dostawcą na danym rynku został wydymany. Standardowo.

Odbiorcy w Polsce dymani profesjonalnie. Dział marketingu jest świetny. Kierownik potrafił się pochwalić, że wciskają gorszy towar za większy pieniądze niż nowicjusze oferujący towar nowszy i tańszy. Ale co tam, ważne że sztuka jest sprzedana. Na stronie internetowej nie ma cen towaru, musisz się skontaktować z działem handlowym, by ten Cię zrobił w balona elegancko. To kolejny powód dla którego niektóre firmy nie podają – cen produktów, widełek za które możesz podjąć pracę – by „negocjować” czyli by zrobić z Ciebie wielbłąda. I pomyśleć, że niektóre podatki, które płacę w Polsce idą na te przekręty, gdzie jeden kupi towar w cenie x a dla rządu kosztuje już x+y%*x. Ale nie mam potem jak sprawdzić ile kosztuje taki towar na stronie producenta, no ale w hurcie musiało być taniej przecież… Tere fere. Dlatego jeśli chcesz coś kupić, zamówić, zrób research, sprawdź dobrze wszystkich dostawców, jakie ceny oni oferują, najlepiej zrób odpowiednie badania rynku, negocjacje i dopiero wybierz towar, bo startując do przetargu jeśli nie masz pojęcia o towarze, który chcesz kupić, dopłacisz, bo sprzedawca zrobi Cię w konia. Jeśli jesteś zainteresowany, mogę zrobić dla Ciebie zwiad ekonomiczny, wybadać co ile kosztuje, co Ci jest potrzebne, za co warto zapłacić za pieniądze. Finanse, inwestycje, zakupy to moja specjalność.

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że ten kapitalizm w Polsce nie wypalił? I piszę to w 25 lecie odzyskania wolnych wyborów… Popieram kapitalizm, ale nie taki dziki jak teraz w Polsce widać.

Nie wróżę tej firmie sukcesów, jeśli ona będzie w ten sposób postępowała z pracownikami oraz z kontrahentami. Jeśli prowadzisz firmę i chciałbyś się poradzić, zapraszam do kontaktu http://arfen.radom.pl/finanse/szkolenia.html

Życzę wielu sukcesów i byście trafiali na dobre firmy a nie te tak zwane ikony polskiego kapitalizmu, z których się śmieje z kolegami na spacerach. Pozdrawiam

Przygody podczas szukania pracy – związek z kobietą jak biznes.

Witam

Właśnie słucham sobie Armina Van Buurena

i wspominam mój wypad do Krakowa na rozmowę o pracę.

Niedawno kumpel przyjechał z Anglii zarobiony i omawialiśmy plan wypadu na wypas (podryw na dyskotece). Kumpel miał parę lat dziewczynę w Anglii i zapomniał jak się wyrywa Radomskie laski. Tłumaczę mu, że my podrywacze, olewamy laski, które nie potrafią docenić tego, że do nich podeszliśmy i zagadaliśmy. Nie oszukujmy się, nie dość, że przeciętny facet ma problemy z przełamaniem się (jeśli Ty zaliczasz się do tego typu gości i jesteś z Radomia, zapraszam na szkolenie http://arfen.radom.pl/finanse/szkolenia.html), to jeszcze ja jako podrywacz podchodzę do tych najfajniejszych lasek w klubie. Jeśli laska nie potrafi tego docenić to nie jest warta mojej uwagi. Poza tym jeśli koleś nie będący podrywaczem (lub po prostu człowiekiem z odpowiednio ukształtowanym charakterem) zostanie sponiewierany przez laskę w klubie na oczach setek ludzi, może już nie podejść do ładnej laski i to jest wariant optymistyczny (pomijam depresje czy próby samobójcze).

Do czego zmierzam? Otóż byłem w tym Krakowie na rozmowie o pracę. Wyjechałem o 8 rano czyli wstałem około 6. Musiałem się przygotować, zjeść śniadanie i dojechać na dworzec. Akcja na szeroką skalę – matka robiła śniadanie, prasowała koszule, ja się szykowałem, ojciec zawoził mnie na dworzec. Dojechałem opóźnionym pociągiem do Krakowa około 11.30 a rozmowę miałem o 12. Oczywiście się na nią spóźniłem. Przemaglowali mnie w firmie jak w żadnej innej, zadawali bardzo szczegółowe pytania ze znajomości języka C#. Niestety nie na wszystkie znałem odpowiedzi. Po 2 godzinach maglowania wypuścili mnie z zapewnieniem – odezwiemy się do Pana. Szczęśliwy poszedłem się czegoś napić, gdyż napitek proponowali w tej firmie na początku ja z grzeczności odmówiłem – nie wiedziałem, że 2 godziny będą mnie maglować. Dojechałem z piciem do centrum i w końcu zjadłem obiad. Była powiedzmy 15.00. Obiad na dworcu taki sobie, nie polecam, ale jak ktoś na prawdę głodny jak ja wtedy to zje :). Na pociąg do domu czekałem do późna w nocy. Zmęczony wróciłem taksówką z Dworca do domu o 4 nad ranem. Był to mój najdłuższy dzień w moim życiu.

Oczywiście pracy nie dostałem, ale za jakiś czas pani z HR wysłała mi zaproszenie na kolejną rozmowę :). Napisałem jej, by nie wysyłała mi już więcej SPAMu na pocztę, że szukają kogoś, bo mnie to nie interesuje. Skoro pracodawcy tak jak te laski z klubu nie potrafią docenić mojego poświęcenia oraz starań o pracę to ja dziękuje już tej firmie. Nie zapominajmy, że informatycy to ludzie, którzy spokojnie są w stanie sobie sami zorganizować pracę. Nawet jak pisze Robert Kiyosaki w jednej ze swoich książek zamiast tracić czas na szukanie pracy, lepiej zorganizować ją sobie samemu. Poza tym w Polsce coraz mniej ludzi się rodzi, więc za kilka lat branża IT przeżyje lekki deficyt. Ja już z firmami, które teraz mnie olały rozmawiać nie zamierzam, a jeśli już zdecyduje się na współpracę z niektórymi firmami, to będę sobie życzył poważnych pieniędzy zgodnie z pewnymi wzorami i zasadami :). Poza faktem, że ludzi w PL jest coraz mniej, drugim aspektem jest fakt iż im bogatszy europejski kraj tym mniej ludzi chce parać się informatyką – i słusznie bo dzisiaj to bardzo niewdzięczny kierunek – trzeba się bardzo dużo uczyć, nawet po studiach, po pracy, w wolnym czasie. Co innego kierunki humanistyczne, wystarczy się przemęczyć i po paru latach studiów można tylko raz na jakiś czas się dokształcić z nowinek, gdyż odkrycia np dotyczące ludzkiej psychiki nie są tak częste jak odkrycie w IT lub sam postęp technologiczny, gdzie wszystko się zmienia dość szybko. Przykładem zmian w IT na dzisiaj będzie wprowadzenie przez Apple nowego języka SWIFT zamiast Objective-C. Rach ciach z dnia na dzień programiści, którzy lata programowali w Objective-C są niepotrzebni, teraz jest czas dla ludzi znających SWIFT. Dla mnie i mi podobnym młodym programistom to szansa. Dla wyjadaczy, też nie wielki problem natury technicznej – dobry koder przestawi się w góra pół roku, pani z HR się nie przestawi tak szybko, tylko będzie proponować programiście Objective-C z 5 letnim stażem pracę w języku SWIFT za kwoty w wielkości początkującego szczypiorka po studiach. No bo przecież musi być marketing, więc marketingowo ucierpią koderzy. Ci którzy tworzą na własny rachunek apki nie ucierpią tak mocno, gdyż dla nich zmiana będzie niewielka.

Znów odbiegam od tematu.
Chciałem przedstawić tutaj pewien społeczny problem, który pojawia się zarówno w pracy jak i związkach. Kobiety często uważają się za lepsze i mające więcej do powiedzenia w związku, bo przecież do niej startuje wielu facetów i to one mogą dyktować warunki. Podobnie jest z pracodawcami. Te same reguły stosuje się do kobiet jak i do pracodawców. Owszem wiele osób startuje zarówno do ładnych kobiet jak i do firm, ale zarówno te kobiety jak i firmy powinny wybierać ludzi jak najlepszych (zależy co kto przez to rozumie), gdyż tak nakazuje logika, tymczasem firmy i kobiety często wybierają ludzi przeciętnych i uległych – mierny bierny ale wierny. Jest to zjawisko szkodliwe, które podlega moim zdaniem pod reguły wojny raz damsko męskiej raz na froncie pracodawca – pracownik. Wynika to po pierwsze z niewiedzy, po drugie z przekonania o własnej wyższości kobiet i firm, gdyż to do nich wielu kandydatów się zgłasza i niby to oni mogą dyktować warunki.

Ja zarówno wobec firm jak i takich kobiet stosuję inną politykę niż do osób i firm z którymi mogę sobie porozmawiać na luzie i widzę chęć współpracy. Ci ludzie, z którymi mogę na partnerskich zasadach współpracować, są dla mnie więcej warci niż Ci, którzy uważają, że złapali Pana Boga za nogi i że to oni mogą dyktować warunki. W zależności od tego w jakiej jesteś sytuacji (jak „silny” jesteś w stosunku do takich osób) odpowiednią politykę musisz prowadzić. W wykładach milionera Kamila Cebulskiego możemy usłyszeć, że ludziom należy służyć. On otworzył biznes i służył ludziom czyli pomagał jak mógł i czerpał z tego przychody. Taka postawa jest o wiele lepsza i należy takich firm i ludzi szukać, bo to są ludzie sukcesu, to jest przyszłość nie ludzie, którzy za wszelką cenę chcą sobie Ciebie podporządkować – psychicznie, finansowo, emocjonalnie,fizycznie itp. Czasem jednak musisz jakoś z takimi ludźmi żyć, więc prowadź w stosunku do nich odpowiednią politykę. Kobiety takie na dyskotece oraz osoby, które chcą sobie Ciebie podporządkować, sprawić, by one były postrzegane jako te lepsze uważamy za toksyczne i delikatnie mówiąc omijamy lub prowadzimy odpowiednią politykę (opcja bardziej zaawansowana).

Także jeśli jesteś wartościowym człowiekiem (a jesteś, tylko musisz w to wierzyć), nie poddawaj się. Weź sprawy w swoje ręce, nie czekaj na gwiazdkę z nieba, nie poddawaj się, działaj, zarabiaj, podrywaj, ciesz się życiem i osiągaj sukcesy, by być w życiu szczęśliwym. Jeśli masz problem z którymś z aspektów o których wspomniałem, zapraszam na szkolenie. Jeśli nauczysz się robić biznes, sprzedawać, lepiej będziesz sobie radził z kobietami na poziomie i odwrotnie – nauka bycia porządnym facetem na czasie, podniesie Twoją wartość na rynku pracy, gdyż umiejętności porozumienia się z kobietą przełożą się na zdolność dogadania się z klientką oraz szefową.

Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów w sferze uczuciowej jak i finansowej.